/SD-Orzeł_1883_16.djvu

			Rok II. 
W TARNOWIE, 15. GRUDNIA 1883. 
Nr. 16. 
Warunki przedpłaty: 
W Tarnowie 
240 .2 1.20.2 60cnt. 
NaprowincyiI 280I 140| 70B 
W Niemczech g 6.m. J 3m. ? 1.50fng. 
W Rep. franc. 
h 
8 fr. 
4fr. L 2. fr. 
Numer pojedynczy kosztuje 10 cnt. 
A 
lusoraty : 
Cała stronica 15. — 
ł 
/s stronicy 2.50 
Pół stronicy 
8.50 %s 
„ 
1.50 
/4 
,, 
4.50 Przy kilkorazowem umie- 
szczaniu inseratów opuszcza się stosowny rabat. 
Redakcya i Administracya 
w Tarnowie przy ul. Nowy Świat 1. 212 . 
Prenumeratę przyjmuje: 
Administracya w Tarnowie, 
oraz urzędy pocztowe w Galicyi. 
W Krakowie: W. Kukliński, Sukiennice, 5. 
Manuskryptów się nie zwracał 
Listów niclYankowanycli się nie przyjmuje. 
Ogłoszenia przyjmuje takie Drukarnia P. A . Husinowskiego. 
Pismo ekonomiczno-spółeczne. 
Wychodzi co 1. i 15. każdego miesiąca. 
KALENDARZ: 15. Waleryana. N. 16. Gr. 3. Adw. Adelajdy. 17. Łazarza. 18. Gracyana. 19. Nemeryusza f. 20. Teofila M. 21. Tomasza ap.f . 
22. Zenona m. f . N . 23. G. 4 . Adw. Wiktoryi. 24. Adama i Ewy f. 25 . Boże Narodzenie. 26. Szczepana M- 27 . Jana Ewang. 28. Młodzianków 
29. Tomasza B. m . N. 39. po B. N. Dawida. 31. Sylwestra Pap. 
Od Redakcyi: 
_ 
nf• 
1883. 
Nr. 16. 
Redakcya i Administracya 
w Tarnowie przy ul. Nowy Świat 1. 212 . 
Prenumeratę przyjmuje: 
Administracya w Tarnowie, 
oraz urzędy pocztowe w Galicyi. 
W Krakowie: W. Kukliński, Sukiennice, 5. 
Manuskryptów się nie zwracał 
Listów niclYankowanycli się nie przyjmuje. 
Ogłoszenia przyjmuje takie Drukarnia P. A . Husinowskiego. 
)łeczne. 
iąca. 
Nemeryusza f. 20. Teofila M. 21. Tomasza ap. f . 
Szczepana M. 27 . Jana Ewang. 28. Młodzianków 
„Orła" ogłoszoną w liście naszym do po- 
przedniego numeru dołączonym nowellę, a 
obecnie prosimy tak o wyrównanie zaległej 
jako też o przedpłatę nowej prenumeraty, 
której wysokość wymieniona jest w na- 
główku. 
Po trzechmiesięcznem milczeniu nie z 
własnej winy, przemawiamy znowu do Sza- 
nownych Czytelników naszych. 
Do odezwania się naszego zmuszają, 
nas ciągłe listy z okolicy z zapytaniami 
kiedy wyjdzie „Orzeł" i czy wyjdzie „0- 
rzeł" ? Również i w mieście nie możemy 
przejść ulicą, by nie być nagabniętym py- 
taniem : Co się dzieje z „Orłem" ? 
Otóż w obec tych nacisków, które nam 
tylko chlubę przynoszą, żeśmy potrafili obu- 
dzić dla „Orła" tyle zajęcia, ze smutkiem 
musimy wyznać, że mamy księgę prenu- 
mcracyjną ledwie pokropioną cyferkami, 
a większą przestrzeń białą, gdy tymczasem 
Redakcya z Wydawnictwem muszą walczyć 
ze śmiercią lub życiem. 
Mamy bowiem mieszczan w naszym 
grodzie, którzy domy swoje pozapisywali na 
inne cele, a za siedmiomiesięczne ogłoszenia, 
nie możemy z nich grosza wydusić, mamy 
takich, co nas chcą zbyć kilkoma szóstkami 
jakby jałmużną za rachunki wynoszące po 
6 złr. a . w ., chociaż ceny insercyjne liczy- 
my jak najniżćj. Coż dopiero mówić o pre- 
numeracie. 
To też nie mogąc wytrzymać konku- 
yi przy opłacie nakładu jednego nu- 
i do 40 złr. a . w., postanowiliśmy za- 
ć własną drukarnię, która mając o % 
zy własny nakład, prędzej wytrzyma 
Modlitwa poranna. 
1. 
Oto ja ze snu na wychwalanie 
[mienia Twego powstaję ; 
Pierwsze więc myśli i pierwsze tchnienia 
Tobie o Stwórco oddaję. 
2. 
3oś dał przeminąć nocy szczęśliwie, 
íie kazał zasnąć na wieki, 
ios' nas od nieszczęść zachował tkliwie 
'ozwolił podnieść powieki. 
3. 
Yięc też do Ciebie Panie wszechświata 
Iłagalny głos mój podnoszę, 
Vsród mnogich jestestw niechaj przelata 
[odlitwa — którą k' Tobie zanoszę. 
4. 
>aj dzień szczęśliwy o Panie miły, 
. f iechaj go dusza zobaczy, 
iechaj nas w pracy nie puszczą siły, 
ie daj o żywność rozpaczy. 
taką nierzetelność i taką indolencyę dk 
pisemka, które się niby wychwala, a w 
końcu na śmierć skazuje niepłacąc należy- 
tości. 
Gdzie indziej, gdyby widziano takie 
szamotanie się pisemka z życiem a śmier- 
cią — jużby pospieszono z pomocą, u nas 
zarobionego grosza nie można zebrać, a 
upominanie się listami u kilkuset dłużników 
to znaczy włożyć na listy i porto znowu 
30 złr., 
by w końcu odpowiedzi na nie 
otrzymać. 
W prawdzie trafił i „Orzeł" na ludzi 
zacnych którzy mu chcieli pomóc i zebrać 
subwencyę, by pokryć niedobór, ale lista, 
która już poważną cyfrę 200 złr. a. w. 
wynosiła przepadła w rękach jednego z 
naszych, niby najlepszych przyjaciół, i od 
kwietnia w jego ręku zostaje, w jakim celu 
nie wiemy. 
Prosimy zatem tego przyjaciela na- 
szego, by z przyjaźni wypuścił dalej ową 
listę i odesłał ją zkąd przyszła, prosimy 
także tych co nam zalegają z przedpłatą i 
zapłatą za ogłoszenia, aby raczyli wyrów- 
nać rachunki, gdyż w przeciwnym razie, 
będziemy musieli sporządzić wykaz i wszyst- 
kich drukiem ogłosimy. 
Tych zaś naszych przyjaciół, którzy 
nas rzetelnie zawsze popierali prosimy o 
dalszą pomoc. 
Chcąc utrzymać ciągłość wydawnictwa 
i prenumeraty, dajemy za brakujące numera 
5. 
Pokaż Wszechmocny Twoją Opatrzność 
Każdej rodzinie ubogiej, 
Daj dobre chęci, wszystkim serc zacność, 
Nie daj im z prawej zejść drogi. 
6. 
Wróć nąszej Polsce byt utracony 
Wróć męże zdolne do rady; 
Niechaj nie wątpi lud twój strapiony 
Widząc ciemięzców biesiady: 
7. 
Żeś Ty o Panie lud Twój wybrany 
Za zbytnią ufność w dobroci 
Twojej ukarał przez wszystkie stany 
Z wątpieniem : byt wasz nie wróci! 
8. 
A gdy tak spłyną dnie z Twojej woli 
Pielgrzymki naszej na ziemi, 
Niech nas chęć życia tego nie boli ; 
Lecz w chęć wiecznego zamieni. 
9. 
Jednak Ojczyźnie naszej kochanej 
Nie daj już schodzić ze świata I 
Przed wyborami. 
Z końcem tego roku kończy się również 
i bieżąca kadencya naszej Rady gminnej. 
Umysły ambitne i egoistyczne poczynają 
już obecnie tworzyć koło siebie kółka bez 
względu na prądy w tych kółkach się obja- 
wiające, Naszem zdaniem każda społe- 
czność, która ma odnowić organizm swego 
zarządu, winna najprzód zdać sobie sprawę, 
co też ostatnia Rada w ubiegłem co do- 
piero trzechleciu zdziałała, a co zaniedbała, 
co mogła była zrobić, a czego nie zrobiła, 
gdyż wedle miary tej działalności można 
osądzić ile w łonie obecnej Rady było 
czynników dodatnich, ile mniej dodatnich 
lub też nawet i ujemnych — a wedle tego 
zestawienia czy i o ile przyszła Rada po- 
trzebuje odnowienia swych sił, aby była 
lepszą — i by nie wysunąć z grona jej 
tych osób, bez których przyszły organizm 
Rady miejskiej mógłby chromać. 
Otóż z tego założenia wychodząc mu- 
simy stanowczo przyznać, że ustępująca 
Rada gminna była przeważnie dobrą — i 
Wiedź pokolenia przez wszystkie stany 
Przez nieskończone dni — lata ! — 
10. 
W świetności naszej i dawnej chwale 
I w wierze Twego przymierza 
By nas nikt więcej nie tknął zuchwale 
Nietknął naszego wybrzeża. 
Amen. 
Modlitwa upokorzonego. 
Miłosierny B>>że, wielki sprawiedliwy 
Przez najświętszą łaskę przez Twe wielkie dziwy 
Bądżże na mnie łaskaw w Twojej Opatrzności, 
Nie Jajże mi zginąć w tej dolegliwości. 
Wróć mi dawną wolność ukróć tę niedolę, 
Niechaj za moimi już więcej nie bolę 
Osusz mi łzę z oka, która gorzko płynie, 
Niech to poniżenie raz przecie przeminie. 
Wszakżeś sam powiedział: kto cierpi za młodu 
Będzie miał na później życie bez zawodu, 
Jam tyle przepłakał i wycierpiał tyle, 
Policzże mi policz wszystkie ciężkie chwile, 
Skinij tylko palcem, a będę szczęśliwy 
Zjiść moje zamysły Buże sprawiedliwy. 
ORZEŁ 
2 
ORZEŁ 
Nr. 16. 
załatwiła bardzo wiele spraw ważnych, 
które kronika miasta winna zapisać w 
swoich rocznikach. Z pomiędzy tych spraw 
sterczy jak olbrzym w pośrodku Zwykłej 
miary ludzi sprawa wy kupna propinacyi 
od książąt Sanguszków, i uwolnienia mia- 
sta od stósunku, który jakkolwiek z rodzi- 
ną książąt Sanguszków nie był przykry - 
zawsze atoli przypominał czasy byłego 
poddaństwa a oprócz tego krępował gminę 
w swob dnym zarządzie swojem mieniem. 
Odważenie się zatem Rady gminnej 
na zaciągnięcie tak znacznej pożyczki i 
wykupienie się ze spółki — które za po- 
przednich Rad tyle kosztowało walki, jest 
na każdy sposób wielką zasługą obecnej 
Rady. 
Nie można przemilczeć i nieprzyznać 
jeszcze innych czynności dodatnich naszej 
ustępującej Radzie — jak wybudowanie 
prowizorycznych kosżar, i postanowione 
przedwstępne roboty do budowy koszar 
dla kawaleryi — starania około utrzymania 
biskupstwa i o kolej do Sandomierza, wre- 
szcie rozrzeszenie ulicy na cmentarz — 
wybudowanie mostu pod kościółkiem NP. 
Maryi — i obrócenie ruchu wozów łado- 
wnych z kolei i na kolej przez małą Stru- 
siu» 
h-- 
1 
' 
ro chodnika na 
— 
przebudowa- 
stkich chodni- 
jrych idic, je- 
mieście jakic- 
yteżiupry- 
..wii o«ii»»vił ducha, iż w 
ostatnich 3 latach więcej wybudowano do- 
mów i to pięknych, a niżeli innemi czasy 
przez lat 10. 
Wszystko to mamy zawdzięczać har- 
monijnej zgodzie — jaka panowała przez 
ubiegające dziś trzechlecie w łonie Rady 
miejskiej. 
Otóż w obec takich stosunków nie na- 
leżałoby dążyć do radykalnych przewrotów 
całej Rady gminnej, ale przeciwnie nale- 
żałoby ją tylko zasilić siłami, któreby w 
dalszym toku prac dodały jej więcej jeszcze 
energii — ażeby założenia, które w obe- 
cnej kadencyi słabo były popierane — w 
przyszłości mogły być stanowczo załatwio- 
ne i wykończone. Do takich założeń o- 
śmiclamy się zaliczyć 1) staranie się, 
aby kolej Sandomierska koniecznie z Tar- 
nowa była budowana, która to sprawa 
dotąd stanowczo załatwioną nie jest. 2) 
wystaranie się u Rządu, aby pałac biskupi 
który obecnie najpiękniejszy plac miejski 
(PI. Kaziemierza Wl.) szpeci, — wykończo- 
no, 3) zarządzenie przebrukowania zupełnie 
zrujnowanego rynku, 4) przeniesienie biór 
magistratu do jednego większego gmachu, 
a utworzenie z ratusza pewnego rodza ju mu 
zeuin zabytków i sztuki, aby teżprzejez< ni i 
w Tarnowie mieli co oglądnąć, 5) energiczne 
zmuszenie właścicieli placów z gruzami przy 
ulicy żydowskiej i przy Podwalu do usunię- 
cia gruzów i zabudowania placu, 6) wykona- 
nie uchwały co do otworzenia Domu przytuł- 
ku i pracy w budynku pod kościołem kate- 
dralnym • 7) wybudowanie szkoły żeńskiej— 
wreszcie energiczne popieranie zamierzonej 
budowy koszar, bo tylko przez energiczne 
wykonanie założeń tu podanych może wytrzy- 
mać Tarnów walkę o byt, jaką z nim pro- 
wadzą ościenne miasta, aby nie upaść tak 
w obec zamierzonego uszczuplenia obwodu 
Sadu obwodowego przez założenie takiego 
Sądu w Jaśle jak i w obec naporu z Krako- 
wa, który śmiało rzec można tylko kosz- 
tem Tarnowa ostatniemi czasy tak szybko 
sic rozrasta. 
Natomiast winnaby się nowa Rada 
miejska pozbyć zbytniego gadulstwa na 
posiedzeniach, które nurzy siedzących i u- 
trndnia załatwienie spraw, ustawicznego 
wzajemnego podejrzywania się — jako też 
publicznego poniewierania swymi urzędni- 
kami — jak to miało miejsce na ostatnich 
posiedzeniach - gdyż jedno i drugie pod- 
kopuje wiarę i zaufanie do Rady a z tem 
i jej powagę. 
Dobry pan nie poniży nigdy swego 
sługi publicznie, bo powaga sługi podnosi 
powagę jego, a zatem powaga urzędników 
gminnych: to powaga całej gminy — a 
w szczególności Rady gminnej. 
Tymi względami winni się kierować 
obyAvatele nasi przy przyszłych wyborach, 
aby miasto podnosić, a nie dać mu upa- 
dać — jak się to działo prawie przez lat 
12. Żadne koteryjne i zakulisowe względy 
lub chęć popisywania się z popularnością 
nie powinny mieć miejsca przy przyszłych 
wyborach tylko dobro publiczne. 
Ośmieliliśmy się zabrać w tej sprawie 
głos, boć też przecie nie jedna z wymie- 
nionych spraw przez nas została poruszoną 
— 
i na nasz głos popieraną — i dlatego 
sądzimy, iż dopełniamy powinności, nawo- 
łując obywateli do zgodnego współdziałania 
około dobra miasta naszego, ażeby w nim 
wszystkim mogło być dobrze. Dr. Y. Z. 
Z Rady gminnej. 
Ledwo co odbył się pogrzeb ś. p. Łazarskiej, 
już trzeba było spieszyć na posiedzenie Rady gmin- 
nćj, to znów na Wieczorek Mickiewiczowski, który 
odbył staraniem kółka muzycznego, tak się 
bowiem zeszły razem wypadki w dniu 6. b, m. 
W Rndzie gminnćj, gdzieśmy już późno przy- 
byli nie było nic ciekawego. Były bowiem tam 
asygnaty i wypłaty i czytanie szczegółowe budżetu 
na rok 1884 w przychodzie. Czytanie rozchodów 
nastąpi dopiero w przyszłości, a wtedy zdamy 
naszym Czytelnikom sprawę z całego budżetu. 
Ze spraw administracyjnych była ważniejszą 
wypłata p. Schimitzkowi pieniędzy wydanych na 
umocnienie i nadsypanie brzegów Wontoku pod 
kościółkiem N. P. M. który po ostatnim wylewie 
znowu nad samym brzegiem wisiał. Dr. Kaczkowski 
radził zasadzić wikliną brzegi jak to już się stało 
pod fabryką Chylewskiego, co też przyjęto z do- 
datkiem, iż sadzenia dokonają uczniowie tutejszój 
szkoły ogrodniczej. Równie ważną była sprawa 
sprawienia porządnych straganów, aby usunąć do- 
tychczasowe obdarte budy i kramy. Proponowano 
sprawić ich sto kosztem gminy i oczynszować. Ra- 
dny Kohane chce, by sobie każdy przekupień sam 
stragan sprawił a tylko placowe od tegoż płacił, 
Inni Radni byli znowu za tem, by stragany sprawi- 
ła gmina, ale tylko w liczbie 25 na próbę co też 
uchwalono. R. Smalec domagał się przedłożenia 
rachunków z uroczystości Sobieskiego, których re- 
ferent nie może złożyć z powodu, iż rachunki za 
materynły z tartaku Xcia Sanguszki nie są je- 
szcze ukończone. Skarb bowiem Xięcia odebrał 
sobie co mniej porznięty materyał napowrót, a 
pieniądze zwróci. Wreszcie załatwiono jeszcze kilka 
drobnych spraw, poczem zgromadzeni Radni ro- 
zeszli się do doinu, bo już było czas udać się na 
Wieczorek Mickiewiczowski i tak posiedzenie to 
zakończono. 
K. W. 
Korespondencye »Orła«. 
Z 
Krakowa. 
Zaszczycony zaproszeniem przez Was Szano- 
wny Redaktorze na korespondenta do nowo otworzo- 
nego „Orla" stawiam się do apelu. 
— 
Składam 
Wam najprzód życzenia najszczersze 
pomyślności 
w dalszem prowadzeniu zacnego pisemka, które tylka 
przez niecne i podłe intrygi tarnowskich ( . . . już 
nie chcę wypowiedzieć słowa, które nasunęło mi się 
pod pióro, bo bym sobie humor zupełnie zepsuł, 
przed skończeniem artykuliku) • . . musiało zaprze- 
stać wychodzić! Szczęść Ci Boże! Z naszej strony 
bądź pewny Redaktorze zawsze naszego poparcia, 
czem nas stać będzie. 
Jutro wielka 
rocznica powstania listopado- 
wego — dzień 29. listopada! uroczyście on u nas 
będzie obchodzonym, 
nabożeństwem, wieczorkiem 
i t. d. o czem nie omieszkam w następnej kore- 
spondencyi donieść Wam szczegółowiej. 
Wieczorek Mickiewiczowski również za| 
się świetnie program urozmaicony ściągnie 
niemałą publiczność. Jak się jednak dowii 
z „Gazety Krakowskiej" wieczorki mickiewic: . 
po gimnazyach publicznie odbywać się nie nu 
Usłysz moich mo 
Błogosław biedne 
Niech _|o poniżeń 
Że możesz pod no 
A kiedy użyczy«; 
Będę śpiewał ch\ 
Z dawnych wspomnień. 
I. 
Chłopcze! głupie two nadzieje; 
Gdzież te złote sny zwodnicze? 
Ty płaczesz, ona się śmieje — 
Ty kochasz a jej wesele — 
Zapełnia serce zbrodnicze. 
II. 
Od czasu kiedy wzgardziła mną, 
Cmentarz obrałem za siedzibę swą. 
Tam się udaję, skoro tylko rosa 
Zaledwie słońce ozłoci niebiosa 
Tam się udaję lecz z gorzką łzą. 
III. 
O ziemio! ziemio przyjm mię w swoje łono, 
Choć tu na tobie pięknie i zielono 
cz wród zieleni pełza wąż, 
jadem serce zatruwa wciąż. 
IV. 
wy motylki, ptaki, drzewa, kwiatki 
e śmiejcie się, że mi smutno żyć 
szak wy jesteście łez moich świadkiem 
•zed wami z niczem nie mogę się kryć. 
V. 
Z pośród gałęzi wyszło słońce krwawo 
A ?a cmentarzem wycie słychać psów 
A na grobowcach leżą czaszki łzawe, 
Płaczą, bo na świat wyjrzały znów. 
— 
VI. 
Ja płaczę także, bo czuję życie ; 
Ogień młodości i serca bicie, 
A chciałbym, chiałbym zakończyć już .... 
Zwichnięta młodość, zwiędłe nadzieje, — 
Ja płaczę, gdy świat się w najlepsze śmieje, 
I cóż mam czynić .... cóż ? 
W. N. 
Modlitwa o powrót do rodziny. 
Boże Wielki i jedyny, 
Wszechmogący niepojęty 
Wróć mnie do mojej rodziny, 
Od której jestem odcięty 
Srogim losem mego życia 
Który serce ciężko boli, 
Gdyż słodsza jest żółć do picia 
Niż łzy, co płyną bez woli 
Bądź ini łaskaw Boże wieczny 
Skinij tylko a ustanie 
Ból co serce moje dręczy 
Za rodziną miły Panie 
Wróć mi dawne moje lata, 
Wróć swobodę i dostatek, 
Niech nie zejdę z tego świata 
Zdał od Żony i od dziatek 
Wróćże mnie, wróć do ich koła 
Wróć mnie prędko miły Panie 
Zgoń myśl czarną z mego czoła 
Niech w jej miejscu radość etanie 
A ja Ciebie za te dary 
Póki siły mi wystanie 
Wielbił będę po nad miary 
Aż do śmierci raiły Panie ! 
K 
Nr. 16. 
ORZEŁ 
3 
kazane zostały bowiem przez Wysoką Radę szkolną. 
Dziwne zaiste u nas .... 
Dawno ze sobą nie gawędziliśmy o Wystawie 
sztuk pięknych, pomówimy teraz cokolwiek o rze- 
czach ważniejszych o dziełach celniejszych wystawio- 
nych ostatniemi czaay. Pierwsze niezaprzeczenie miej- 
sec należysięp.JanowiStyce, niedlatego 
tylko, że obraz jego jest znacznych rozmiarów, ani 
dlatego, że artysta uniesiony zapałem podczas jubi- 
leuszu Matejki darował go wraz z wspaniałemi ra- 
mami ołtarzowemi do kościoła katedralnego na Wa- 
welu — ale dla jego rzeczywistej wartości. Przysłowie 
mówi, że darowanemu koniowi nie zaglądają w zęby. 
Otóż wbrew przysłowiu obrazowi Styki można przyj- 
rzeć się bliżej , gdyż znamionuje on istotny postęp 
w artystycznej jego karyerze. Poprzednie obrazy tego 
artysty, malowane pod wpływem akademii wiedeń- 
skiej, gdzie się początkowo kształcił, miały koloryt 
mdły, figury i draperye sztywne, twarde. Obecnie 
kontury jego figur się zaokrągliły, wypełniły, dra- 
perye nabrały więcej rozmaitości, a koloryt stał się 
żywszy, soczystszy. Obraz przedstawia Matkę Boską, 
siedzącą na tronie, przed którym korzą się różne 
stany, bo widzimy tam i biskupa w infule, i szlachci- 
ca bijącego się w piersi i mieszczanina pochylającego 
się przed Królową Nieba z cechową chorągwią w ręku 
i kmiotka, nakoniec wiejską kobietę z dziecięciem. 
To ostatnie ma najmniej natury i wzięte jest prawie 
żywcem z obrazów włoskich mistrzów, ale zato chłop 
jest typowy, nasz, i najlepiej może udał się artyście. 
Koloryt w całym obrazie, świetny, harmonijny i efe- 
ktowny. Matce Boskiej zarzucają znawcy twarz zbyt 
młodą, dziecinną, figurę trochę za krótką i inne uło- 
mności, ale to są błędy małe w porównaniu postępu 
jaki artysta zrobił w ciągu krótkiego czasu. 
Kossak Wojciech dał nam epizod z ba- 
talii pod tytułem „Granat nieprzyjacielski" — sposób 
malowania przypomina szkołę francuzką a szczególnie 
batalistę Adama. Grupowanie, skomponowanie obrazka 
dobre, ale rażące błędy rysunkowe w koniach i figu- 
rach psuje wrażenie. 
Jeżeli do tych obrazów dodamy, kilka figurek 
kobiecych M e r w a r t a malowanych z francuzką lek- 
kością i elegancyą, główkę Koniuszki, studya 
Dukszyńskiej i Eysmonta, scenę z polo- 
wania z zeszłego wieku Ant. Piotrowskiego, 
to zdaje się wyliczyliśmy wszystko co z działu ma 
larstwa zasługuje na uwagę. 
Z rzeźb odznaczają się: grupa spiżowa W e- 
lońskiego 
„Bojan" i „Ilerodyada" 
Gadom- 
skiego. 
Przechodzimy do teatru Sezon zimowy rozpo- 
częto wyborną komedyą Jordana „Słomiany człowiek" 
dalej dawano „Prelegenta" Kościelskiego, „Bal" Beł 
cikowskiego i „Przy kolei" Jordana, z tłómaczonych 
wznowiono farsą „Fortel Artura", 
„Bezczelnych" 
Angiera i „Rodzinę Furiozów" ze szwedzkiego. Ar- 
tyści robią co mogą, by grą swoja podnieść niektóre 
rzeczy wartości małej ale i tych u nas dobór nie 
wielki. Leszczyński czmychnął za granicę, pozbyli 
śmy się Wojdałowicza, Żelazowskiego, Stachowiczów- 
nej. Dziwnie się dzieje. 
Na polu wydawniczem, ubiegły jubileusz Sobie- 
iego pozostawił niemałe ślady. Koło artystyczno- 
irackie wydało na pamiątkę tegoż jubileuszu piękne 
bum złożone z rysunków odnoszących się do epoki 
bieskiego, a wykonanych przez samych znanych 
lskich artystów malarzy i rysowników. Album sltła- 
się z rysowników pp. Abramowicza, G e r- 
na, 
Benedyktowicza, 
Kossaków, 
iernickieero. Piccerda. 
R-iwnio.kif. - 
Oprócz tej straty politycznej był tu drugi 
wypadek uwagi godny z powodu swej niezwykłości, 
Oto umarł tu dr. Jan Melichar który lat 16 leżał 
sparaliżowany a 14 lat zupełnie ociemniały. Był to 
istny Łazarz żyjący. Wreszcie zgasł nagle na ból 
serca budowniczy mostu transwersałki. Wśród tego 
smutku notujemy rzecz weselszą — że nasza Rada 
odbyła już dwa posiedzenia, a oba o programie eko- 
nomicznym, dążącym do polepszenia dochodów — bo 
o kulturze lasowej i wypuszczeniu w dzierżawę ko- 
pytkowego — które wzięli za 4920 złr. Ottinger 
Lustig. 
Zakończymy rzecz teatrem p. Baczyńskiego, 
0 którym z chlubą wyrazić się musimy. Jakkolwiek 
oprócz rószczki oliwnej to szan. Towarzystwo nie 
wywiozło ze Szczawnic róż kwitnących, to w takim 
mieście jak Sącz, nie można liczyć na świetne po- 
wodzenie ; mimo to jeżeli gdzie — to u nich wy- 
soka miłość bliźniego zuajduje realne zastosowanie. 
P. Baczyński ma ludzi na gaży, a wiemy, ile to 
sporzy kłopotów, mimo to jednak dzieli on się 
z niedolą miasta — połowa blisko jego przedstawień 
id zio tu na cele dobroczynne sierot, to szpitalu, to 
bursy. 
— 
Na tę ostatnią dał nam p. B, 
„Zemstę" 
Fredry. 
— 
Młódź nasza dojrzała pod wprawną ręką 
profesorów zawiązała się w komitet, w który weszli 
prezes, Butrymowicz, Korbel, Haas, Wirth i rozsprze- 
dali biletów na 150 złr. ich to zatem zasługa, że dość 
spory uzyskano zasób. — O 
grze artystów wypadałoby 
obszerniej napisać, naco nam ni czas, ni miejsce 
niepozwala, wspomnim tylko, że Papkin, (Nowicki), 
Cześnik, (Gębicki), Rejent, (Podwysocki), Klara 
1 Wacław, (pp. Zawadzcy) wreszcie podstolina 
(pni Baczyńska) mogłyby być ozdobą i scen wię- 
kszych — grano bowiem z zrozumieniem i konse- 
kwentnem przeprowadzeniem przyjętych charakterów. 
Szczególnie p. B . zajmuje nas mazurów grą ruską 
i pięknym językiem ukraińskim. P . Baczyński swą 
pracą położył zasługę obu narodowościom i zaiste 
zasługuje nato aby z uchwalonej subwencyi 5000 zł, 
w równej części partycypował. 
— 
Zresztą rad je- 
stem żeście ożyli i będziemy was wspierać. 
W. D. 
Kronika miejscowa i zamiejscowa. 
Już dawno proszono nas , by zabrać głos 
i wezwać kogo należy, aby drobiu zabitego i osku- 
banego nie noszono po ulicach bez jakiegokolwiek 
okrycia, bo najpierw ptak oskubany bardzo przykre 
i niemiłe budzi wrażenie, które potęguje sącząca się 
z niego i brocząca chodniki krew, a powtóre Publi- 
czność idąca trotuarem musi się ciągle mieć na ba- 
czności, żeby się nie powalać krwią. 
— 
Prosimy o za- 
radzenie złemu. 
Trotuary nasze zapchane są w dni targowe 
i jarmarczne tłumami ludu wiejskiego — i przeku 
pniami, którzy z chodników porobili place targowe. 
Masz zatem w dzień targowy pilną terminową spra- 
wę w Sądzie, w Starostwie — lub innej instytucyi 
to wychodź wcześnie, abyś się przecisnął — bo gdy 
się spóźnisz, to cię skontumacyują, Policya winnaby 
przestrzegać, aby na trotuarach nie wystawano i nie 
robiono ciżby. 
Nowe organy w kościele OO. Bernadynów 
których postawienia pierwszy domagał się „Orzeł" 
— 
są w części wystrojone, a w najbliżse święta 
llftlva7vmv inłl f*lv\Q Ł. Ir 
V... ~«ii~" 
Towarzystwo łyżwiarskie, Choć piękny koniec 
jesieni wcale nie zapowiada wczesnej zimy i nasta- 
nia ślizgawki, to jednak amatorzy tejże radziby już 
zawczasu dowiedzieć się, gdzie i jak urządzi się 
miejsce tej rozrywki i dlatego po innych miastach 
zwołują już członków sportu łyżwiarskiego celem 
obrad. U nas wszystko Zawsze musi iść innym try- 
bem, niż gdzieindziej i dlatego, choć równie posia- 
damy towarzystwo łyżwiarskie i to najkosztowniejsze 
ze wszystkich galicyjskich, to jednak członkowie 
jego nie mają prawa stanowić o swoich własnych 
interesach sportu, bo opiekuje się niemi jakiś sa- 
mozwańczy wydział, o którym niewiadomo, czy sta- 
nowi spółkę zarobkową, czy też przez nikogo nie 
wybraną Dyrekcyą zarządzającą funduszami towarzy- 
stwa. Jakie złe skutki ten stan za sobą pociąga, o- 
kazał to rok przeszły, w którym towarzystwo z po- 
wodu złego wyboru i złego urządzenia miejsca śliz- 
gawki bardzo słaby przedstawiało rozwój. Gdyby 
zwołano ogólne zebranie, członkowie mieliby sposo- 
bność wyrażenia swych życzeń i wcześniej złożyliby 
wkładki, przezco możnaby już zawczasu układać się 
0 wydzierżawienie stawu takiego, jakiegoby sobie 
członkowie życzyli i wcześniej możnaby zająć się 
wstępnymi robotami na stawie. 
Staw wymaga wczesnej opieki, bo trzeba upo- 
rządkować belki pływające po stawie, aby potem nie 
trzeba było z lodu je wyrębywać i psuć lodu, tu- 
dzież trzebu postawić dozorcę, aby psotliwi chłopcy 
nie rzucali kamieniami po świeżo zamarzłym lodzie, 
gdyż kamyki te naturalnem ciepłem roztapiają lód, 
zagłębiają się weń i zamarzłszy później stanowią 
często przyczyny nieszczęśliwych upadków na lodzie, 
zaś wyrębywanie ich powoduje osłabienie i zepsu- 
cie lodu. 
Węgierska mania pojedynków zaraziła i nasz 
Tarnów i odbyło się ich ostatniemi czasy podobno pięć. 
Naszem zdaniem zdrowie i siły należałoby zachować 
na lepszą i pilniejszą sprawę, niż dla swego ambi- 
cyjnego ja, — i dla tego należałoby być względniej- 
szymi dla drugich. 
W dniu 6. grudnia 1883 odbvłsie— 
grzeb śp. Tekli Łazars 
1 Naczelnika tarnowskie 
jakiego Tarnów już da 
kobietą z nadzwyczajny 
a nadto bardzo przych 
ochotniczej. Nigdy nie v 
skarga kiedy mąż pośw 
czał własny dom, a nadto wydawał grosz własny, 
by się udać to dla założenia gdzieś Straży, to 
znów na zjazdy Związku do Lwowa. Straż ochot- 
nicza tutejsza wywdzięczając się tę przychylność, wy- 
stąpiła bardzo licznie; dwunastu Strażaków na prze- 
mian niosło trumnę od samego domu, karawan zaś 
jechał próżno. Cała Starszyzna straży otoczyła ro- 
dzinę i naczelnika, postępując tuż za zwłokami, 
a jeden z kapitanów prowadził cały oddział w nie- 
jakiem oddaleniu. Przed zwłokami postępowały li- 
czne Stowarzyszenia ze światłem i 10 chorągwiami co 
li za uznanie zasług bezinteresownie przybyli, na- 
stępnie muzyka straży, która na przemian, ze śpie- 
waniem Duchowieństwa przygrywała nowy marsz 
żałobny którego się umyślnie na ten cel wyuczyła. 
Niezliczone tłumy publiczności wszystkich sta- 
nów i wyznań odprowadzały i towarzyszyły temu 
orszakowi pogrzebowemu. Między duchowieństwem 
widzieliśmy ttkże X. Dr. Kopycińskiego Posła na 
Sejm krajowy, który jako Prezes Gwiazdy przybył 
;ha , Piotra Falkenliagen - Zaleskiego, Franciszka 
szkowskiego a nakoniec zmarłego niedawno w Fał- 
wicach pod Gdowem Wiktora lir. Lanckorońskiego. 
eść Ich pamięci, wieczny pokój Ich duchom. 
S.. K. 
Nowy Sącz. dnia 28. listopada 1883. 
Niedola i niedola — śmierć za śmiercią, prze- 
ają nas , a wśród tego znikają nam z horyzontu 
zie z roku 1863. 
— 
Oto zmarł w Nawojowej 
iyer Skarbu Bronisław Wierciński były oficer ro- 
ski a następnie polski. 
— 
Zgon jego zgromadził 
my kondukt z okolicy — i kapłanów i ludu, by 
lać ostatnią przysługę mężowi poświęcenia w dzi- 
!szych chłodnych dla kraju czasach. Skarb poniósł 
selkie wydatki pogrzebowe. 
— 
zamiast teraźniejszego kwiczydła — bo jeszcze 
mogą być dobre — tylko je podstroić. 
(Niestety sprzedane za 150 złr. a. w. przyp. 
Red.) 
„Oswobodziciele Wiednia" najdelikatniejsze, 
najnowsze papieiki cygaretowe i t. d . oto anons naj- 
świeższy rozlepiony po rogach ulic Tarnowa. Tru- 
dno osądzić, czy anons ten jest nieudah m wyzyska- 
niem tegorocznej pamiątki w celach reklamy kupie- 
ckiej, czy też obliczonym jest na ośmieszenie na- 
szych uczuć narodowych, w każdym razie ciekawi 
jesteśmy, któiy drukarz polski ośmielił się drukować 
tego rodzaju kpiny z najświętszych dla nas rzeczy, 
bo na afiszu firmy drukarskiej wypisanej nie ma; 
sądzimy atoli, iż z tutejszych drukarzy żaden nie 
dopuścił się tak niegodziwego czynu. 
jako przykład dla innych, żegnamy ją słowy „Niech 
z Bogiem spoczywa". 
KW. 
Z miasta. 
Dziennikarstwo nasze podało cały szereg uro- 
czystości 2001etniej rocznicy odbytych w obu stoli- 
cach i na prowincyi, tylko nasz Tarnów nio miał 
szczęścia 711.ilość się w tym szeregu i dlatego też 
'jakkolwiek nieco późno pospieszam z ich opisem. 
M imy wprawdzie własną opinię publiczną i po- 
winniśmy od niej żądać opisu tych uroczystości, ale 
cóż, kiedy jedni chorują na wielką politykę i mało 
baczą na miej-cowe stosunki, lub też chcą na jakiejś 
osobistości lapidarną swą pięść położyć, by dać uczuć 
swą wagę, jak to ma się z inspektorem okręgowym 
szkół naszych i zapominają o czem pamiętać należało, 
a druga opinia publiczna nasza przybrawszy nazwg 
i 
4 
ORZEŁ 
Nr. 16. 
ptaka, choć więcej pilnuje miejscowych stosunków znakami podjąć i udali się do wspanialej Taruow- 
i bezstronnie je podaje — odlatuje co chwila — a i o- skich katedry na nabożeństwo, które celebrował JE. 
becnie ścieląc sobie własne gniazdo — przez założę- ks. Biskup sam — a uświetniały muzyka i chóry 
nie drukarni — zaprzestała numerów swego głosu Towarzystwa muzycznego 
udzielać publicznie, przi to darujcie że Was przeda- 
wnionemi już sprawami śmiemy zatrudniać. 
Otóż na->ze uroczystości rozpisane były na 8 i 9. 
Wśród nabożeństwa wypowiedział ks. Jawor- 
ski katecheta gimnazyalny — okolicznościowe i 
bardzo uczone kazanie — które wygłosił z ta- 
Wśród tej ceremonii dano znać straży, o wy- 
buchłym na przedmieściu Strusinie pożarne, wskutek 
którego z pośpiechem, ale w nnjwiększej tajemnicy 
by nie spowodować ścisku i .nieszczęścia wynieśli się 
strażacy z kościoła. 
Defilada z 6-ma sztandarami przed dostojni- 
kami miasta odbyła się jak najszybciej do ratusza, 
gdzie oddawszy sztandary, pospiesznym 
marszem 
w całem komplecie udali się do ognia, który jakby 
na przekór mimo ulewy w najuroczystszej chwili 
wybuchnął. 
(Dokończenie 
nastąpi) 
września i byłyby wypadły nader świetnie — gdyby kiem spokojem, i modulacyą głosu i gię«tów, a z ta- 
nie słota, która, jakby powtarzając swoją 200-Ietnią kiem uczuciem, że przejął każdego słuchacza powa- 
rocznicę — lała przez całą uroczysti ść jubileuszową jak żnym nastrojem. Po skończonem nabożeństwie przy- 
przy przeprawie wojaka naszego przez Dunaj, o czem stąpił JE. ks. Biskup do poświęcenia sztandaru z całą 
kochany nasz Jan III. listem z pod Tulnu pod tą samą okazałością. 
— 
Przemówił dobitnie i treściwie o 
dalą swej jedynej duszy i serca pociesze nujśliczniejszej znaczeniu sztandaru, opierając go na przykładzie 
i najukochańszej swej Marysieńce, z taką żałością z historyi — wskazał na strasznego wroga jakiego 
pisał. 
pod tym sztandarem ma zwalczać str.iż i na nie- 
Do świetności tej niemało by się przyczyniło bezpieczeństwa na jaki każdy strażak jest narażony, 
i to, że nasza straż ochot, pożarna postanowiła w a w końcu przy głośnem wymówieniu zwykłej o- 
dniu tym poświęcić swój sztandar, na którą uroczy brządk« w-j modlitwy po łacinie, pokropił sztandar 
stość zjechało się około '200 strażaków z różnych i zabił pierwszy gwóźdź podając młotek pierwszej 
miast. Dzielnie wyglądały niektóre straże — a nie- psrze; w której byli ks Sanguszko z ks. Heleną 
które jak Krynicka, o bogatych strojach. 
Sangu*zkówną dalej następował burmistrz Wisłocki 
To też choć uroczystości przerwała słota, straż z Wną Breitseerową, ks. Poniński z Wną Zawadzką, 
musiała swego dokonać — i mimo słoty odbyła swoją dr. Kaczkowski z Wną Leszczyńską, p. Walter z 
w zupełności jak na żołnierza przystało. 
W, ą Polityńską p. Lorber z Wną Schimitzkową, 
Ogółna uroczystość rozpoczęła się o 8-mej p0 kumach zabijali gwoździe naczelnicy pojedynczych 
zjazdem straży, które przyjmowała młoda muzyka tar- oddziałów, 
nowskiej straży na dworcu kolei. 
Podczas tego ąji.zdu zdarzyło się, iż przejeżdżał 
JE. p. minister Ziemialkowski do Wiednia, co spo- 
strzegłszy straż zrobiła mu owacyę muzyką i trzy- 
krotnym okrzykiem niech żyje ! 
Ledwie odjechał pociąg lwowski, który wiózł 
ministra, aliści znowu nadjechał krakowski, który 
przywiózł straż bocheńską, myślenicką i muzykę 
górniczą przez miasto zamówioną. Jeszcze się przy- 
ieregi nie ustawili, 
— 
gdy znowu 
nie JE. p. Smolkę, któremu wypra- 
yę o wiele piękniejszą, bo to i szo- 
•y się podwoiły i dobra muzyka bo- 
jie naszą wspierała — a że jadący 
ero się od naszej straży dowiedzieli 
} jechali, tedy okrzykom nie było 
a twarz Prezesa Rady Pań twa — 
promiennym uśmiechem witała i żegnała wszystkich. 
Wieczorem odbył się capstrzyk z muzyką bo- 
cheńską, któremu towarzyszyła cała tutejsza i przy- 
była straż ochotnicza z pochodniami i latarkami. 
KoróttoiT był tedy znakomity — mimo, że 
wszyscy do nitki przemokli. Miasto przystrojone we 
flagi rzęsisto oświetlono, a publika mimo ulewy 
pod parasolami cisła się za strażą. 
Owacye zaczęły się od burmistrza, który był 
na wieczorku wokalno - deklnmac)jnym — bo i to- 
warzystwo nasze muzyczne urządziło wieczorek na 
cześć naszego kochanego króla Jana — który to 
wieczorek wypadł bardzo świetnie tuk co do pro- 
dukcyi, jak i dochodu, który był przeznaczony na 
znkupno obrazu Matejki. 
— 
Dalej ruszył pochód 
przed gmach Starostwa, gdzie go oczekiwał w oknie 
ks. Poniński w uniformie galowym i stał w nim przez 
cały czas odgrywania utworów. Następnie powtórzono 
tę samą owacyę przed gmachem biskupstwa i ogro- 
mnym przeźroczem Jana III. ustawionym przed facy- 
atą gmachu naszego kazimirzowskiego ratusza. Nie- 
szczęsny desze? który poniszczył wszystkie tlagi roz- 
moczył także orła umieszczonego w przeźroczu nad 
postacią króla Sobka nieszczęśliwym pomysłem na 
papierze wymalowanego tak, iż tenże pękł na troje, 
co znowu złe wróżby u. publiki wywołało. 
W niedzielę rano odegrała nuzyka górnicza 
bocheńska pobudkę — a straże przybyłe zebrały 
eię przed dziewiątą godziną na kuryiarzncb, starszy- 
zna zaś w sali gmachu szkoły miejskiej, gdzie głó- 
wno dowodzącym wszystkich straży obrano dr. Cwi 
klicera zastępcę komendanta straży - Dobroroda. Po 
tym wyborze odbyło się zgromadzenie, któremu także 
przewodniczył dr. Cwiklicer. 
W przemowie swej położył on nacisk na po 
trzebę zawiązywania się straży i liczniejszy udział 
z zachodniej połowy kraju na Zjeździe Związku we 
Lwowie, przyczem z lekka natrącił o dotychczaso- 
wym zastoju w działalności Związku we Lwowie i o 
potrzebie zmiany miejsca siedziby Związku przynaj 
mniej co trzy lata, bo być może iż gdzieindziej tra- 
fimy na większą energię a i dotyczącemu mia- 
stu odda się przez to pewną zasługę. 
— 
Wnioski 
przyjęto z zapałem. Po tych debatach odczytał adju- 
tant straży tarnowskiej przybyłe oddziały w alfabe- 
tycznym porządku według nazw miast, który zaczy- 
nała Bochnia — a zamykał Tarnów. 
Reprezentowanych było 12 oddziałów o sile 
220 ludzi. Tym porządkiem udali się wszyscy przy 
odgłosie muzyki tarnowskiej straży na ratuszpo sztan- 
dary, które dnia poprzedniego tamże z honorami 
wojskowymi pozostawili, by je z temi samemi o- 
Szanowny panie „Orle" / 
Z wielkiej uciechy, żo żyjecie, odnawiamy za- 
mówienie Was — i namawiamy tu wszystkich ze 
wsi sąsiednich, aby Was brali, bo macie dobre rze- 
czy. Tęskniliśmy nad Waszem zaboleniern, bo „To 
i owo" nam uchodziło, ale Bogu dzięki, żeście o- 
zdrowieli, to już teraz nie rozłączymy się nigdy. 
Da Bóg dobry, że znowu zatrzepoczecie do nas po- 
tężnemi skrzydłami, jakby z nad Gopła. boć to 
orzeł biały — ale co nas bardzo raduje jest to, 
żeście trzymali w granicach tarnowskie zapędy — bo 
już tam okruteeznie zharnieli bez was w dziecinną 
pychę dufając mnogim swym siłom a mnogszym 
jeszcze klientom. 
Teraz gdy wy Panie „Orle" wyprostowali znowu 
swe silne wachlarze — to może wróci jakie uspo- 
kojenie , bo ludzie jakoś psują się chwilowem po- 
wodzeniem — dla tego dobrze im jest, iż jest po- 
śród nich ,Orzeł" — ibo przy Wa9 jest tam baczenie 
my wszyscy tu uceszeni, będziemy się Was tak; 
trzymać jak rzepiak kożucha — a tymczasem zos- 
tańcie z Bogiem. 
Franciszek 
Garwol 
wójt z Barczyc pod liytrern. 
Z teatru. Z dniem 1. grudnia b. r . zjechało 
do Tarnowa towarzystwo dramatyczne z Królestwa 
Polskiego pod dyrekcyą p. Amelii Jarosz i współ- 
udziałem PP. Linkowskich, artystów sceny Warsza- 
wskiej i Lwowskiej i pny Heleny Szymańskiej, — 
i rozpoczęło w dniu tym szereg przedstawień, jakie 
zamierza wystawić na naszej maluczkiej scenie, przez 
czas pobytu w Tarnowie, dwoma komedyjkami: „I ra- 
prBPstiafza" tłum: z f^ancuzkiego i „Dziwacy" p. 
Leopolda Swiderskiego. 
Jak na Tarnów sala teatralna była dosyć za- 
pełniona. Pochodziło to ztąd, że Tarnów dawno już 
nie widział teatru, bo od czasu, kiedy odjechał teatr 
krakowski, tylko p Woźniakowski dał 2 przedsta- 
wienia a potem zrażony pustkami uciekł a powtóre 
zawdzięczać to także należy PP. Linkowskim za- 
szczytnie znanym artystom warszawskim, którzy tak 
znakomicie wzmocnili tywarzystwo, p. Jarosz. 
— 
W niedzielę dnia 2. b. m . odegrano 3 komedyjki 
jednoaktówki, a potem wskutek koncertu Mickiewi- 
czowskiego grano dopiero w sobotę dnia 8. b. m. 
Tym razem przedstawiono ,,Córkę Fabrycyusza" 
również z franenzkiego. Pomimo, że bilety lożowe i na 
krzesła rozsprzedane są prawie w większej części 
w abonamencie, nie było wiele osób, lecz ci, którzy 
byli obecni wynieśli to przekonanie, że towarzystwo 
to jest może jednem z najlepszych prowincyonalnych 
i że z tego względu zasługuje na wszechstronne 
poparcie. 
Szczegółowej recenzyi nie piszemy dla braku 
miejsca w niniejszym Nrze; wpomniemy tylko, że 
palma pierwszeństwa należy się bezsprzecznie p. 
Linkowskicmu, który tak trudną i forsowną, jak 
na jego wiek rolę Fabrycyusza oddał z takiem czu- 
ciem, że nawet u wielu z obecnych panów wyciśnął 
łzy litości dla nieszczęśliwego starca i został obsy- 
pany frenetycznymi oklaskami. Nie wypada tźż po- 
minąć roli tytułowej córki Fabrycyusza, którą ode- 
grała bardzo dobrze p. Jarosz. Scena spotkania się 
z matką fp. Linkowska) odegrana, była wyśmieni- 
cie i została należycie wynagrodzona oklaskami P. 
Strzeleckiemu radzilibyśmy więcej życia w swojej 
grze, bo w roli Rolfa, wydał sie nam trochę za 
obojętnym zwłaszcza w scenach z pną Amelią (p. 
Jarosz) córką Fabrycyusza. Jeszcze słówko o pnie 
Szymańskiej, która była niezłą szwaczką w „córce 
Fabrycyusza" Talentu pnie S. nie brak, radzimy 
tylko więcej pracy, a pod dobrym kiei unkiem pni 
Jarosz, może się wykształcić na artystkę szczegól- 
niej w rolach naiwnych. P. Berwald, którego wi- 
dzieliśmy, już na krakowskiej scenie, podobał się 
bardzo w roli Sędziego śledczego. Rolę tę bowiem, 
chociaż małą oddał z należytem zrozumieniem rzeczy 
i powagą, na jaką Sędziemu przystało. 
Dziś dnia 9. b. m. odegraną zostanie komedya 
w 3 aktach z franc. p. t. „Trzy kapelusze" p. Hen- 
necjuin. 
K. 
— 
Z. 
Podziękowanie I 
Doznawszy srogiego ciosu z powodu utraty 
żony, mej towarzyszki życia doznałem zarazem wiel- 
kiej pociechy, że skromna moja praca zyskała uznanie, 
przez liczny udział w obrzędzie pogrzebowym mojej 
żony — dziękuję też serdecznie przedewszystkiem ca- 
łej tak Chrześcian jak i Izraelitów publiczności za 
liczny zastęp, a wszczególności Szanownej kapitule 
za 5-krotne dzwonienie, Duchowieństwu X. Dr. Ko- 
pycińskiemu zabezinteresowne zaszczycenie tego smu- 
tnego obrzędu. Stowarzyszeniom i przedmieszczanom 
za światło i chorągwie; kolegom w straży a miano- 
wicie p. Prezesowi Rady Walterowi, memu zastępcy 
Jamrowiczowi i wszystkim kolegom za serdeczny 
udział w mym żalu. 
— 
Niech resztę zapłaci Ten, 
którego skarbiec jest niewyczerpany. 
— 
Zapłać im 
1 
Fr. 
Łazarski. 
Nadesłane. 
Mistyfikacya „Czasu". 
W korespondencyi z 
jTarnowa w „Czasie" z dnia 5. grudnia 1883 donosi 
ákiś niegodziwiec, że p. Fr Łazarski naczelnik tut. 
Straży ochotniczej ogniowej po 72 latach życia zmarł, że 
był żołnierzem z r. 1830 i majstrem szewskim tu- 
dzież, że p. Jamrowicz budowniczy miejski wygłosił 
mowę pogrzeb >wą — Otóż cały ten donos jest kłam- 
stwem a Szanowna Redakcya Cz:isu winnaby tę 
korespondencyę nadesłać oczernionemu dla do, 
z pisma autora, który niezawodnie jest pseudoni 
i napada ludzi właśnie w ten czas, gdy na n 
grom zkąd innąd uderzył i raczej jest godny litości 
takiej podłej szykany. 
Nekrolog ś. p. Tekli Łazarskiej nadesłanj 
Redakcyi wyjaśni Sz. Czytelnikom i Redikcyi „Czi 
jakie stosunki mamy w Tarnowie. Źródło tego 
nosu jest to samo, które obsypuje anonimami i 
katami Redakcyę „Orła" i które ściga t. z. • 
grantów z naszego kraju, jednak przyjdzie i in 
koniec. Ogłoś Panie Redaktorze to moje pisi 
przyjm wyrazy poważania z jakiem zostaję 
Mikałiii 
Jainrnwic; 
Wzywam p. J. Pisza, ażeby, albo odwołał 
prawdę jaką X. Drowi K. nagadał, albo wyj; 
osobę, która się tych intryg dopuściła, gdyż w p 
ciwnym razie będę zmuszony całą sprawę oddać 
sąd publiczny. 
Jamrowicz. 
J 
Wieczorek Mickiewiczowski opisany, 
złoi 
zostaje dla braku miejsca do numeru przyszłego, 
i 
Druk Anastazego Rusinowskiego w Tarn 
W Gumniskach pod Tarnowem J. 
Xcia Eustachego Sanguszki jest obec 
kilka klaczy matek do sprzedania. 
Bliższej wiadomości udziela 
Tacki Koniusz 
iviedzialny Redaktor, Wydawca i Nakładca Karol Włodarski, 
i